Higiena intymna w podróży

Nie tylko za sprawa internetu świat jest teraz jedną globalną wioską. My także coraz częściej podróżujemy zarówno prywatnie jak i służbowo. Zmiana szerokości geograficznej, flory bakteryjnej czy diety niestety może też sprzyjać obniżonej odporności, dlatego należy zwrócić szczególną uwagę na kwestie naszej higieny intymnej.

Pochwa z założenia nie jest sterylna. Zasiedlają ją zarówno pożyteczne laseczki kwasu mlekowego, które odpowiedzialne są za prawidłowe (kwaśne) ph tej okolicy. A także liczne bakterie i grzyby, które z mogą powodować infekcje, ale odpowiednie środowisko pochwy im to skutecznie uniemożliwia. Dla zachowania prawidłowego funkcjonowania konieczna jest równowaga pomiędzy dobrymi bakteriami ( te są w większości) a  chorobotwórczymi drobnoustrojami ( np. grzybami). Zmiana klimatu, nieodpowiednia dieta, przyjmowane leki, nawet wizyta na basenie lub w jacuzzi może doprowadzić do jej zachwiania i dochodzi do infekcji. Dlatego niestety wakacje często sprzyjają problemom intymnym, zwłaszcza gdy sporo czasu spędzamy na plaży, przy basenie w mokrym bikini. Najczęściej są to infekcje na tle drożdżakowym – doprowadzające do zaczerwienienia tej okolicy, obfitych, białawych upławów i okropnego świądu.

Inną dolegliwością, z którą zgłaszają się pacjentki jest zapalenie mieszków włosowych. Jest to drobna, często swędząca wysypka, niekiedy z ropnymi krostkami pojawiająca się w okolicy bikini. najczęściej jest związana z podrażnieniem po depilacji (zwłaszcza za pomocą maszynki lub pianki), a dodatkowo stale wilgotny kostium kąpielowy i piasek nie polepszają sytuacji. Najczęściej jest to defekt czysto kosmetyczny dla pacjentek ( czerwone kropki nie wyglądają zbyt estetycznie), rzadko natomiast może doprowadzić do poważnego stanu jakim jest czyrak, który wymaga leczenia.

Ale nie tylko drobnoustroje są dla nas zagrożeniem. Również mechaniczne podrażnienie może zepsuć nam przyjemność z urlopu. Tak romantyczny seks na plaży niestety może się skończyć dostaniem piasku do pochwy,  podrażnieniem śluzówki i doprowadzić do znacznych dolegliwości. Co nie znaczy, że mamy z niego zrezygnować, niemniej jednak w trakcie chwil uniesienia warto zachować ostrożność. A najlepiej wykąpać się zaraz po powrocie do hotelowego pokoju.

Jak możemy sobie pomóc?

Warto zachować zdrowy rozsadek – po pierwsze lepiej zapobiegać niż leczyć. Dlatego nie zmieniajmy swoich codziennych, domowych nawyków. Raz dziennie podmywajmy się płynem do higieny intymnej. Nie jestem  zwolenniczką specjalistycznych produktów z apteki – po te sięgajmy tylko w kryzysowych sytuacjach. Na co dzień stosujmy delikatny płyn popularnych producentów z przeznaczeniem do tej okolicy. Nie należy bez potrzeby wykonywać irygacji oraz bardzo głębokiego podmywania – śluzówka pochwy poradzi sobie najlepiej wtedy, gdy nie pozbawimy jej śluzu, który jest naturalną ochroną. Starajmy się również, aby za długo nie przebywać w wilgotnym kostiumie (który jest siedliskiem bakterii), sprzyja to nie tylko infekcjom intymnym ale również zapaleniu dróg moczowych.

Moim pacjentkom zazwyczaj podpowiadam,że warto w trakcie korzystania z ogólnodostępnych kąpielisk, a zwłaszcza jacuzzi (gdzie wyższa temperatura sprzyja rozwojowi różnych drobnoustrojów) przed kąpielą do pochwy założyć tampon. A następnie usunąć go zaraz po wyjściu z basenu. Sprawdza się w większości przypadków.

To co możemy zrobić dla większej ochrony to w trakcie wyjazdu zaopatrzyć nasza apteczkę w globulki zawierające probiotyki. Te pożyteczne pałeczki kwasu mlekowego obniżają pH (czyli powodują zakwaszenie pochwy) i są pierwsza linią obrony w awaryjnych sytuacjach. Dlatego jeśli czujemy pierwsze objawy infekcji, jak dyskomfort w miejscach intymnych bez obawy po nie sięgnijmy. Drugim ’must have”  w wakacyjnej apteczce powinna być maść z kotrimazolem, dostępna bez recepty. Jest to świetny krem przeciwgrzybiczy, który złagodzi objawy i pozwoli nam bez uszczerbku na zdrowiu (głównie psychicznym – gdyż każda z nas, która choć raz miała drożdżyce wie
jak dokuczliwy może być swędzenie w miejscu które trudno podrapać w towarzystwie) doczekać wizyty u lekarza. Jeżeli upławy mają żółtawy kolor i towarzyszy im nieprzyjemny zapach należy niezwłocznie udać się do lekarza, bo objawy przemawiają za infekcją intymną.

Kolejnym naszym ‘wyjazdowym” problemem jest miesiączka. Zawsze wolimy, żeby jednak nie towarzyszyła naszym podróżom. Jeżeli wiemy wcześniej, że akurat tak niefortunnie przypada na nasz zaplanowany urlop możemy się udać do lekarza, i po umówieniu wskazań i przeciwskazań zastosować antykoncepcję hormonalną. Jej umiejętne przedłużenie przyjmowania (bez 7dniowej przerwy) może przesunąć datę krwawienia. Jednak całą „operacje” należy wcześniej zaplanować ze swoim lekarzem. jeśli jednak nie jest to możliwe i okres będzie
nam towarzyszył na urlopie pamiętajmy o częstszej zmianie tamponów lub podpasek, tak aby okolice intymne nie pozostawały stale wilgotne. Okres nie jest przeciwwskazaniem do kąpieli ani wodnych (należy usunąć mokry tampon zaraz po wyjściu z wody) ani słonecznych (pamiętajmy jednak o filtrach).

Życzę udanych i zdrowych wakacji oraz przyjemnych podróży!